Rysy

Rysy to najwyższy szczyt polski położony na granicy polsko-słowackiej w Tatrach Wysokich. Szczyt znajduje się u zbiegu trzech grani Tatr, północno zachodnia Polska Grań Tatr, w kierunku wschodu ciągnie się Słowacka Grań, w kierunku południowo-zachodnim grań wraz ze szczytem Krywań.

Przy bardzo dobrych warunkach pogodowych widoczność ze szczytu może sięgnąć do 100 km, wtedy też można dojrzeć Kraków. Rysy prócz tego, że są najwyższym szczytem Polski to też należą do Korony Europy.

Rysy mają trzy wierzchołki:

  • Najwyższy (środkowy) – 2503 m n.p.m. znajduje się po stronie Słowackiej.
  • Najniższy wierzchołek południowo-wschodni – 2473 m znajduje się na granicy polsko-słowackiej znajduje się średni co do wysokości,
  • Polski szczyt Rysów północno-zachodni wierzchołek – 2499 m n.p.m.

Nazwa Rysów

Nazwa Rysy nie pochodzi od dwóch „rys” na szczycie będących żlebami, które powstały w wyniku erozji polodowcowej. Nazwa wzięła się z całej grani na jakiej znajdują się Rysy, czyli: Rysów, Niżnich Rysów, Żabiego Szczytu Wyżniego i Żabiego Mnicha.

Nazwa po niemiecku i słowacku

Niemcy nazywają szczyt Meeraugspitze, “Meer” oznacza morze, “Auge”, to oko, “Spitze”, to szczyt. Po spolszczeniu łatwo rozszyfrować, że to „Szczyt Morskiego Oka”.

Słowacy nazywają Rysy Rysim Szczytem. Po słowacku Rysy to ryś odmieniony w liczbie mnogiej. Być może to geneza prawdziwego pochodzenia nazwy Rysy.

Szlaki na szczyt

Na szczyt prowadzą dwa szlaki. Z południowej polskiej strony trudny czerwony szlak z dużą ekspozycją i szlak z północnej słowackiej strony szczytu znacząco łatwiejszy. Od Morskiego Oka ze strony polskiej, a od strony słowackiej, czyli od Doliny Mięguszowiecką i Popradzkiego Stawu.

Jeszcze w latach 50. w monumentalnym przewodniku taternickim „Tatry Wysokie” (tom 7) przeczytać możemy że: „Już od kilkudziesięciu lat Rysy są jednym z najczęściej zwiedzanych szczytów Tatr, zwłaszcza wygodną ścieżką przez Wagę. Ścieżka od Morskiego Oka jest znacznie trudniejsza i nigdy nie była tak tłumnie uczęszczana jak poprzednia, ale i ona nadaje się dla zwykłych, nieco sprawniejszych turystów”. Obecnie sytuacja zmieniła się o tyle, że właśnie od północy wchodzi na szczyt zdecydowanie więcej turystów, niż od południa.

Wejście na Rysy od polskiej strony

szlak prowadzący od schroniska nad Morskim Okiem, aż pod Czarny Staw. Dalej przez Bulę pod Rysami i na sam szczyt.

  • Czas przejścia od schroniska nad Morskim Okiem nad Czarny Staw: 50 min, ↓ 40 min
  • Czas przejścia znad Czarnego Stawu na szczyt Rysów: 3 h, ↓ 2:30 h

Podejście od strony polskiej wygląda zupełnie inaczej. Miejscem startu jest schronisko nad Morskim Okiem (1406 m n.p.m.). Najkrótsze dojście do niego prowadzi od parkingu na Palenicy Białczańskiej – prawie 9 km „tuptania” asfaltową drogą (ponad 400 metrów podejścia), w pogodne, wakacyjne dni, często wśród istnego tłumu turystów. Jednak chcąc wejść i zejść ze szczytu w jeden dzień, trzeba być na Palenicy naprawdę wcześnie – ma to tę zaletę, że długie odcinki dość monotonnej miejscami drogi można pokonać w ciszy i spokoju.

Sprzed schroniska schodzimy najpierw w dół na brzeg Morskiego Oka, po czy obchodzimy go od wschodu. Z tego miejsca Rysy widać, aczkolwiek prezentują się one dość mizernie – główne skrzypce grają w panoramie „Mięgusze”, Niżne Rysy i grań Żabiego. Od południowego kraju jeziora podchodzimy dość stromo, wśród bujnej kosówki, a potem już tylko ziołorośli na próg Czarnego Stawu – jednego z najpiękniejszych jezior tatrzańskich. Obchodzimy go od północy i wschodu – po przeciwnej stronie, niemalże wprost do wody opada monumentalna ściana Kazalnicy, prawdziwe wyzwanie dla taterników.

Dopiero od południowego skraju Czarnego Stawu (wysokość ok. 1585 m n.p.m.) rozpoczyna się właściwe podejście na Rysy. Trudno mi go określić inaczej jak „mozolne” – na dystansie półtora kilometra trzeba pokonać ponad 900 metrów różnicy wysokości. To swoisty rekord tatrzański. Najpierw pnąc się wzdłuż potężnego Długiego piargu, pokonujemy coraz to uboższe w roślinność rumowiska skalne, wkrótce osiągając dno Kotła pod Rysami. Jego dno opada pod kątem prawie 40 stopni, stąd określenie „kocioł” nie do końca dobrze oddaje rzeźbę terenu. Sceneria skalna tego miejsca jest ponura, ale zaiste – prawdziwie imponująca. Nigdzie indziej po polskiej stronie Tatr, góry nie wyglądają tak monumentalnie, groźnie, ale i fascynująco zarazem.

Wkrótce szlak wchodzi na grzędę skalną, wzdłuż której ciągnie się niemalże prostolinijnie głęboki żleb. Jest to owa „rysa”, tak charakterystyczna w sylwetce szczytu oglądanego od zachodu. Nazwa nie pochodzi jednak, jak uważają niektórzy, od owego ukośnego żlebu, ale od pożłobionych zboczy całego kompleksu Niżnich Rysów, Żabiego Szczytu Wyżniego i Żabiego Mnicha. Utworzyli ją polscy górale i była ona w użyciu co najmniej od początków XIX wieku. W żlebie tym bardzo często zalega długi płat śniegu, który kusi (przede wszystkim przy zejściu) wszystkich znużonych monotonnym schodzeniem zakosami w dół. Często zamienia się on jednak w śmiertelną pułapkę, nie należy więc pod żadnym pozorem schodzić ze ścieżki na niegroźnie wyglądający płat śniegu, a już na pewno nie należy tego czynić nie dysponując rakami i czekanem.

Od początku istnienia ścieżki na Rysy w takim przebiegu (pierwsze klamry umieszczono tu w 1886 roku, a łańcuchy – w 1904 roku) – zginęło na nim ponad 50 osób, a najczęstszą przyczyną były obrażenia spowodowane poślizgnięciem się w słynnej „rysie”. To tutaj właśnie w styczniu 2003 roku zeszła lawina, w której zginęło 8 osób z 13-osobowej grupy uczniów, co było jak do tej pory największą tragedią w polskich Tatrach.

Z drugiej strony – podejście na szczyt, przy pewnej, stabilnej pogodzie, jest męczące i miejscami trudne, ale jednak nie aż tak niebezpieczne, jak się to czasami opisuje. Po prostu przy zachowaniu rozwagi i uwagi, można nim w bardzo efektowny sposób wejść na Rysy. Zwłaszcza ostanie metry wzdłuż „rysy”, kiedy „ostrzeją” Mięguszowieckie Szczyty, a Żabi Koń zamienia się w skalną iglicę, są naprawdę imponujące. Na sam koniec jeszcze czeka nas powietrzny spacer eksponowaną granią, po czym po skale, w łatwej wspinaczce osiągamy wierzchołek Rysów.

W sumie podejście od Morskiego Oka zajmuje co najmniej 3 godz. 30 minut, przy znaczniejszym ruchu, kiedy na łańcuchach i bardziej eksponowanych miejscach tworzą się zatory, trzeba liczyć około 4 godzin na wejście i 3 godziny na zejście – tyle potrzeba na pokonanie 1100 metrów różnicy wysokości. Natomiast biorąc pod uwagę jednodniową wycieczkę z Palenicy, trzeba pokonać 1500 metrów podejścia (cała trasa – tam i z powrotem – to około 11 godzin marszu; naprawdę dużo).

Wejście na Rysy od słowackiej strony

Historycznie ważniejsza (bo zdecydowanie prostsza) jest droga na szczyt wiodąca od południa, od Doliny Mięguszowieckiej na przełącz Waga, a stąd na szczyt. To właśnie tędy weszli na szczyt pierwsi znani zdobywcy – Eduard Blásy w towarzystwie koziarza Jana Rumana starszego ze Stwoły, dziadka słynnego później przewodnika. Stało się to najprawdopodobniej 20 lipca 1840 roku – niemalże równe 175 lat temu – prawie „niechcący”. Będąc zapalonym myśliwym, polował właśnie na kozice w okolicy Wagi, zapragnął nagle ujrzeć Morskie Oko z góry. Tak się to wszystko zaczęło. Gwoli ścisłości – „Wielka Encyklopedia Tatrzańska (a za nią także np. Wikipedia) podają datę 30 lipca jako jedyną prawidłową, jednakże mam pewne podejrzenia, że jest to jednak pomyłka drukarska. Przemawia za tym fakt, że Paryski w innych opracowaniach zawsze podaje datę 20 lipca, robią też tak inni autorzy, a na dodatek 20 lipca 1891 roku (a więc w rocznicę wejścia) na szczycie Rysów umieszczono tablicę ku pamięci Ede Blásego, rozbitą wkrótce uderzeniem ciupagi.

szlak prowadzi od schroniska pod Popradzkim Stawem przez Dolinę Mięguszowiecką, aż po Żabie Stawy Mięguszowieckie. Dalej do Chaty pod Rysami, za Chatą na przełęcz Waga i na sam szczyt Rysów.

  • Czas przejścia od Popradzkiego Stawu do schroniska pod Rysami szlakami niebieskim i czerwonym: 2:15 h, ↓ 1:45 h
  • Czas przejścia ze schroniska pod Rysami do Rysów: 1 h, ↓ 45 min.

Punktem startu jest najczęściej słowackie Szczyrbskie Jezioro (1346 m n.p.m.), z którego czerwonymi znakami Magistrali Tatrzańskiej dojdziemy do Popradzkiego Stawu (1494 m n.p.m.), skąd rozpoczyna się właściwe podejście. Można tutaj też dotrzeć niebieskim szlakiem biegnącym asfaltową drogą dojazdową do schroniska położonego na brzegu stawu, zaczynającym się przy przystanku „elektriczki” Popradské pleso (ok. 1250 m n.p.m.) – jest to trasa krótsza, ale zdecydowanie mniej ciekawa i stromsza.

Od stawu zaczyna się właściwe podejście niebieskim szlakiem, najpierw przez dorodny świerkowy bór, kończący się jakieś 15 minut dalej pięknymi limbami. Przez kosówkę, wzdłuż potoku, z pięknymi widokami na Grań Baszt po lewej i rosnący w oczach stożek Wołowca Mięguszowieckiego przed nami, dochodzimy do rozstaju szlaków – skręcamy w prawo, za czerwonymi znakami, które coraz stromiej, zakosami pną się na próg Żabiej Doliny Mięguszowieckiej. Przed serią ciasnych zakosów odchodzi w lewo stara ścieżka, dziś już nieużywana, która po głazach doprowadza do ogromnej wanty, kryjącej pod sporym okapem Żabią Kolebę. O nocnym pejzażu okolicy pisał w „Taterniku” Jerzy Żuławski: „Wkoło nas skalne pustkowie, same tylko morze szarych głazów, z których wynurzają się potężne czarne sylwety gór. Ciszy nie budzi nawet stapiający się z nią szum potoku, czasem tylko wicher zajęczy w turniach żałośnie”.

Na głazie widać miejsce po umieszczonej tu w 1909 roku tablicy upamiętniającej węgierskiego wspinacza Jenö Wachtera, który zginął podczas zjazdu na linie bez asekuracji z grani Żabiego Konia. Jego śmierć w owym czasie wywołała ostrą dyskusję w kręgu taterników, dotyczącą sposobów uprawiania wspinaczki. Samą tablicę przeniesiono na cmentarz symboliczny pod Osterwą. Rzucając okiem do tyłu na Grań Baszt z wyróżniającym się Szatanem, pokonujemy skalny rygiel, za którym ukazują się Żabie Stawy Mięguszowieckie – Wielki (bliżej ścieżki) i Mały. Na skalnej wysepce dopatrzeć się można sylwetki podobnej do żaby, skąd ponoć miała powstać nazwa jeziorek i całej dolinki.

Szlak wspina się cały czas wśród głazów i rumowisk, po czym zawraca i w niewielkiej ekspozycji, z pomocą kilku łańcuchów wdrapuje się na próg Kotlinki pod Wagą. W niej po przekroczeniu „tybetańskiej” bramy, dochodzimy do najwyżej położonego w Tatrach schroniska – Chaty pod Rysami, leżącej na wysokości 2250 m n.p.m. Schronisko wyróżnia się nie tylko położeniem, ale również prawdziwie wysokogórską atmosferą, o jaką w Tatrach coraz trudniej. Ponieważ nie prowadzi tu żadna droga jezdna ani wyciąg, jest ono zaopatrywane jedynie przez „nosiczów” lub turystów, którzy za wniesienie ładunku o wadze 5–10 kg zawsze mogą liczyć na darmową herbatę oraz przyjazne spojrzenie Viktora Beránka, który od wielu lat jest tu „chatarem”.

Od schroniska wędrujemy na przełęcz Wagę (2337 m n.p.m.), gdzie z prawej dołącza do nas nikła ścieżyna z Doliny Białej Wody (dostępna tylko z przewodnikiem) – tradycyjna trasa wejścia na Rysy od galicyjskiej strony w XIX wieku. Stąd już tylko pół godziny marszu przez zasłane głazami zbocze Rysów, przeciąwszy jeszcze po drodze nietrudne żeberko, osiągamy graniczny (północno-zachodni) wierzchołek.

W sumie od Popradzkiego Stawu pokonaliśmy tysiąc metrów różnicy wysokości (od Szczyrbskiego Jeziora – ok. 1150 metrów), czas podejścia wynosi około 2 godz. 45 min. Ruch na szlaku w pogodne dni dość spory, jednak w porównaniu z wejściem od strony Morskiego Oka – zdecydowanie mniejszy. Na całym szlaku tylko dwa miejsca o umiarkowanych trudnościach – reszta trasy to marsz we wspaniałej górskiej scenerii, dość męczący, ale jednak w zasięgu większości turystów.

Chata pod Rysami

Schronisko pod Rysami jest najwyżej położonym schroniskiem w Tatrach. Znajduje się na wysokości 2 250 m n.p.m. Schronisko jest czynne od połowy czerwca do końca października. W schronisku znajdziemy 14 łóżek, które znajdują się w jednej sali. Cena noclegu jest podobna jak w Morskim Oku czyli 15 euro i 24 euro w weekendy i święta.

Rysy
Oceń

ZOSTAW ODPOWIEDŹ